Naga kobieta na wietrze.

 

Przed moimi oczyma nagie drzewo niczym naga zziębnięta kobieta chowająca się we własnych ramionach przed zimnem. – Chodź, przytulę , ogrzeje kochana a po chwili zdaję sobie sprawę ,że nie jestem w stanie ogrzać wszystkich, nagich drzew ., nagich kobiet.

Motyl.

Motyl, przepiękny usiadł mi na ramieniu gdy w białym domu siedziałam czekając.                       – Siostro, szepnął cicho .

 

 

 

 

 

Ewolucja…

…gdyby w trakcie jej prac rozwijane były mało używane, peryferyjne potrzeby jak pokracznymi byśmy byli istotami jak dziwacznymi a nie jak jesteśmy, pięknymi.

Miara

Gdybym posiadła wszelką wiedzę, wszelka mądrość i umiejętność. Urodę wszelką , zdrowie i ciało zdolne do wszystkiego wciąż jednako. Gdybym i gdy tak układały mi się w głowie te zdania nie pamiętałam pierwowzoru. Nie pamiętałam  zdania które pierwsze było i napisałam to z siebie ale opatrzność nie dopuściła do druku a teraz… teraz już pamiętam jak było że gdybym  a miłości bym nie miała żadną nie była bym wartością.

  Nie będzie nigdy miarą, ilość ksiąg przeczytanych, treści przyswojonych . Miarą będzie zawsze , ile oddam na wyciągniętej dłoni z chleba , który mi pozostał.

Wrogowi. Wrogowi życzę.

. Nie dam grosza, by być piękną, młodą,zdrową ponad miarę mi należną ale Tobie, która mnie nienawidzisz, życzę tego i wszystkiego o czym zamarzysz.

Sobie, na cerę, na urodę i na wewnętrzne piękno, Ninę Simone…i pięknie jest.

Nie, dziękuję.

Na propozycję opływania w dostatki. Posiadania i możliwości wykorzystania każdego, niemal, wg własnego uznania. Na możliwość zwiedzania i zdobywania świata odpowiadam:”nie”, dziękuję nie skorzystam przez oczywisty dopisek drobnym drukiem na umowie.

Zakupy.

Jeśli kupię to co jest mi niezbędne zrobię mądrze. Jeśli kupię to  o inni uważają za , mi niezbędne, zrobię głupio. Jeśli obędę się bez zakupów ,zaoszczędzę czas,pieniądze i zdrowie.Mam butelkę starego wina, pół paczki paluszków . Będę chodziła nago bo nie mam ładniejszego i modniejszego wdzianka. Po winie nawet nędzny film mnie rozbawi a paluszki. Cóż, zaszaleję  będą moim dzisiaj zbytkiem.

Sztuczni ludzie

…zapakowani w swoje własne słowa. Jak mumie umarłe …ą…ę…się…ja… Wypieprzajcie wszyscy którzy za świętych się macie i lepszych. Tu będzie pogrzeb. W białych sukniach druhny i drużbowie ? Potem cisza, przed tem cisza. Jakieś ciche, :”nie dłub w nosie”.

Wynoście się wszyscy,

 

…  wynoście i zostawcie mnie samą. Przestańcie , bo sił , tego znosić,już nie mam. Mam was dość i tego ciągłego mi przypominania. Mam  dość i tego ciągłego mi odbierania. Prawa do poprawy ,prawa do zmiany, prawa do zmiany poglądów i poglądów swoich za które wysoką zapłaciłam cenę. Wynoście się i odpieprzcie !!! Wszyscy oczekujący,wszyscy wypatrujący, wszyscy opiniujący. Wynoście się wszyscy, bo nie chcę tego czego wy chcecie i tak jak wy chcecie . Zostawić je mnie samą, jak zawsze to robicie z każdym kto jest wolny.

Wesoło było.

  Spotkanie się zrobiło, psie wpierw. Moje psy o dziwo nie zagryzły mastiffa , nie miały pretensji do rotwailera , nie chciały zjeść wielkiego doga ani podgryzać nad miarę kilku innych których rasy nie pomnę. Podwórza kipiały gonitwami , szczekaniem, wyciem i wszystkim co na takiej psiej imprezie zdarzyć się może. Kto zorganizował, kto zaprosił ale nade wszystko kto zaryzykował że nie skończy się to jedną wielką krwawą łaźnią jednak i dla mnie przypadek przygotował kogoś wyjątkowego. Mocno czekoladowa cudowność na co dowodem było jej pytanie- czy Nie widziała Pani mojego psa, takiego dużego z nadmiarem skóry , czarnego chociaż odpowiedziałam zgodnie z prawdą , bojąc się może że czar pryśnie, ja zapytałam- czy, delikatnie, czy ja bym mogła dotknąć pani skóry, ja nigdy nie dotykałam. Uśmiechnęła się i pozwoliła. Komponowałyśmy się niesamowicie , dwie w białej, świeżo wykrochmalonej pościeli na wielkim łożu z jakiegoś czarnego drewna a psy biegały , szczekały i nikt im nie wadził i nikt nam nie wadził i nawet wyrzut sumienia we mnie nie powstał. – Bo ja , ja tylko w celach badawczych….