Kocham Cię

  Nie musiałam, nie zostałam przymuszona, nie stworzyły mi po temu , okoliczności nastroju, nie stało się nic nadzwyczajnego i nic zwyczajnego poza pięknym bukietem mleczy z kwiatami ślimaków na liściach i świat się przyoblekł w białą szatę przecudnej , ozdobionej uśmiechem na ustach, tęsknoty .Siadając na betonowej płycie z bukietem pomiędzy nogami trzymam Ciebie za ręce i uśmiecham się, kochając. Wiem że Ty też mnie kochasz.

Niewidoma…

 

…była a widziała mnie dokładniej niźli ja ją widziałam i te jej spoglądanie. Powoli, delikatnie, spokojnie. Milimetr po milimetrze. Beznamiętnie wpierw by idąc raz drugi pójść z otwartymi oczyma i to jedno zdanie wciąż brzmiące:”ty mi nie pomagaj, tym nie przeszkadzaj”.

Całkiem  przypadkiem , popijając trzecią kawę uświadomiłam sobie , patrząc moimi … oczyma…, że zgapiam z Mickiewicza a nie jesteśmy równolatkami… .zauroczenie ma już tyle lat i jeszcze się, jak widać ,nie przeterminowało.

 

   Baloników  pęk. Wiele , za wiele a każdy zawierający. Gdybym ja nie wyszła , nie urodziła się z tego balonika co bym wiedziała o życiu, świecie, wszystkich i tym jednym obok mnie ? Niewiele  bo tak niewiele widać z balonika ale wewnątrz wszystko jest proste , poukładane. Na miarę tambylca, czy tambylcy. Wewnątrz balonika jestem wyjątkowa. Wypełniam sobą całą przestrzeń i czuję się z tym tak doskonale. Nagle balonik pęka i cóż wtedy ?  Jesteś nikim, niczym. Nie wypełniasz przestrzeni a co gorsza w niej jesteś mniej niźli ziarenko piasku. Krzyczysz, że nic się nie stało i tak do śmierci a co potem?

Zawłaszczam ?

   -Ciociu, gdy byłem na ogrodzie, za drzewem zobaczyłem jakiegoś faceta w czerwonej czapeczce. Podbiegłem ale on zniknął… ciociu ja widziałem, on tam był… Nie wiedzieć czemu , jestem pewna ,że ów ktoś przyszedł do mnie a właściwie nie do mnie a po moją chwilę dla niego. Oczywiście ,że ja dostał . Oczywiście ,że już nie wróci a co mogłam odpowiedzieć na pytanie jakie Ten mi zadał.- Niemożliwym jest by ktoś  stamtąd ot tak sobie stał za drzewem. Bez celu, bez sensu. Jeśli przyszedł to po coś czego on nie ma i zrobić nie może, po modlitwę. –Pomódl się za niego , ot po prostu się pomódl .-Ale ja nie umiem, Ten odrzekł bez namysłu. Zaśmiałam się serdecznie, ech dzieciaku, gdybyś nie miał tego po co on przyszedł, nie przyszedł by.

  Zawłaszczam coś ?… Nie. Nauczę go co czuję a kiedyś on nauczy kogoś.

Obudziłam się.

Obudziłam się.

Wstałam.

Złapałam muchę i zawiązałam ją na nitce.

- Czy mucha wie ,że jest uwiązana na nitce ?

- Pobawiłam się trochę , muchą uwiązana na nitce ale szybko się znudziłam.

Odwiązałam muchę z nitki.

Czy mucha wie ,że została odwiązana z nitki i jest wolna ?

Zrobiło się ciemno. Burzowo. Przybiegły psy. Na chwilę. Rachmaninow ale mimo jego starań coś jest nie tak. Metalica the Best…może da radę. Młode psy przyszły i szczekają a ja się zastanawiam czy mucha wiedziała ,że była na nitce a potem ,że dostała wolność.Słońce świeci i ogrzewa ale podobnie jak mucha nie wie ,że to robi .Gdyby wiedziało, czasem miałoby inne plany.

Boisz się…

…ubrudzić, zarazić. Czego jeszcze ? Widzę przecież. Siedzę na progu a droga przed zamkiem widoczna daleko i ludzie na niej nie maja się gdzie ukryć i idą, zaciekawieni i idą patrząc na fasadę a ona przyciąga wzrok i idą i są coraz bliżej aż na wyciągnięcie ręki a tu….odwracają się i odchodzą. Na każdego patrzę z nadzieją . Każdego chce witać uśmiechem nawet wtedy gdy patrzę już na ich oddalające się plecy. Kloszard też siedział na tej ławce przed domem i patrzył i ja go widziałam i w tej chwili myśl …są ludzie którzy są zespoleni z tym co stworzyli, wynikają z tego, są nieodłączną częścią a Kloszard…nie pasował , nie wynikał z tego co stworzył …Taki obraz mieli przychodzący widząc kolorowe i drogie koraliki. Tu Kloszarda nigdy nie było. To co tworzył było bardzo dokładnie pochowane i jest pochowane nadal. Brzydzisz się mnie, widzę, czuję. Myślisz ,że to co przeżyłam może ubrudzić ?. …..a ona chce zrobić to samo i nie umiem jej zatrzymać niczym …tylko przesuwaniem paciorków na szarym sznureczku poukładanych z krzyżykiem na końcu a może na początku…

Byłam a …

…sparaliżowana, nie mogąc wydobyć słowa, jęku żadnego i nawet pisku najdelikatniejszego. Leżałam w półmroku pokoju, na cicho płaczącym łóżku a oni pojawiali się jeden za drugim, kolejno. Przychodzili, robili co zrobili, raz jeszcze i następny, następny. Wszyscy tej nocy wrócili a ja jak i wcześniej, nie zrobiłam nic i nie powiedziałam nic. Przeżyłam to a teraz , to banalne, piję kawę, patrzę w okno na cudowny świat i pamiętam. Brzęczy mucha gdzieś schowana. Pamiętam a ty mnie pytasz …ty mnie pytasz ..jak bo chcesz… nie zatrzymam cię bo ty i tak tam pójdziesz ale czy dotrwasz do snu który mi się przyśnił… teraz oni są bardziej brutalni więcej frustracji na opłaconych ciałach zostawiają.

Jeśli…

 

…jesteś moim wrogiem, zapraszam. Jeśli jesteś moim przyjacielem, wiem ,że kłamiesz ale mimo to zapraszam. Jeśli jestem Ci obojętna, odejdź. Nie traćmy czasu.

Cieszy mnie…

…..że się budzę. Gdy uświadamiam sobie że jestem chociaż nikt i  nie deklarował, że tak będzie a ja posłusznie wierzę. Cieszy mnie ,że mogę czas zepsuć, zmarnować, wykorzystać i przy porannej kawie nic mnie do niczego nie przymusza. Do bycia dobrą, złą, nijaką a ja sama nie wiem jak będę siebie oceniała wieczorem.