Nie kalkuluj.

…drobiazg… Drobiazgiem jestem i co zastanawiające, owa moja wielkość nie zależy ni od kilogramów jakie wyciskam sobą na wadze, ni objętości cieczy jaką wypieram kładąc się do wanny pełnej wody. Drobiazgiem niewielkim gdy stawiam siebie w konfrontacji z chwilą w której niczego przedsięwziąć nie będę już mogła. Patrzę na siebie oczyma sędziego i staram się dostrzec okoliczności łagodzące. Jedynie je próbuje wyłuskać ze swej postaci oklejonej od dnia urodzenia do czasu osądzenia, żółtymi kartkami z rzeczy zamierzonych i białymi, rzeczy zrobionych. – Czy uważa pani że fakt posiadania postanowień , ich ilość, może mieć wpływ na wyrok ?… pytam sama siebie i chociaż usilnie i mocno chwytam się tej myśli to wiem ze stuprocentową pewnością iż tej liny nie ma. Ona nie istnieje. Nie uratują mnie postanowienia .- Panie sędzio, mówię patrząc w lustro, -panie sędzio, ja bardzo grzecznie proszę by nie oddalał pan wniosków dowodowych w postaci żółtych karteczek tylko przez fakt ich niezrealizowania.- Proszę spróbować dostrzec, że mimo braku realizacji, postanowienia miały pewien wpływ na moje działania. – Ja rozumiem, ja wiem ,że moje działania nie mogą być niczym usprawiedliwione i nie ulega kwestii ,że były niegodziwe ale… i nim wypowiedziałam owo :”ale”, miałam nadzieję, w moim zakłamaniu, że się uda a po użyciu owego , bezsilna usiadłam na ławce i nawet nie miałam ochoty patrzeć i słyszeć co zostanie powiedziane co zostanie zrobione. Gotowa na najgorsze. Gotowa chociaż nie pojmująca w najmniejszym stopniu tego co owo, : ” najgorsze „ znaczyć może i znaczy. Czekałam a stała się wielka cisza i wielki spokój mimo przed chwilowego zamieszania. Mimo przed chwilowego szumu, tumultu. Nadziei noszonej w coraz to mniejszych filiżankach. W końcu ktoś powiedział – wstać proszę… a ja nie wstałam . Straciłam przytomność po czym widziałam nad sobą sędziego w białej todze , który z uśmiechem powiedział. – Wszystkie chwyty dozwolone ale nie kalkuluj.

4 myśli nt. „Nie kalkuluj.

  1. Fajnie piszesz, gdyż lekko się czyta. Podobno Sąd Ostateczny będzie wyglądał tak;
    Sędzią będzie Bóg Ojciec;
    oskarżycielem – szatan;
    obrońcą – Jezus.
    Staram się zaprzyjaźnić z moim obrońcą, bo jeśli pogubię te żółte kartki, a po białych nie zostanie śladu, to jeszcze nadzieja, że Syn Boży nie uroni ani chwili gdyśmy razem się modlili do Ojca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>