Potrzebna bateria, na gwałt.

Jakaż jestem przyziemna i stereotypowa. Dziś, jak gdyby miało to jakieś znaczenie, przyszłam rano do kuchni. Jak zwykle wsypałam cukier, kawę rozpuszczalną i wlałam odrobinę mleka do filiżanki. Wzięłam do ręki blender na baterie by sobie to wymieszać, mleko spienić i zrobić po dolaniu wody oryginalne chociaż może niefachowe cappuccino a tu, blender padł. Bateria padła i nie było w szufladzie zapasowej, bym mogła wymienić i życie straciło sens i dzień tak strasznie się dla mnie zaczął. Mam problem, wielki problem. Trzeba baterię.

2 myśli nt. „Potrzebna bateria, na gwałt.

  1. A ja wygrałem wczoraj piwo. Królewskie. Piję sobie, i podniosłem kapsel do nosa, żeby go powąchać (jako dziecko kolekcjonowałem kapsle od piwa, i zapach ten przenosi mnie w tamte czasy na króciutką chwilę), a tam stosowny napis. I przyszło mi do głowy, że gdyby wszystko było już stracone (a na szczęście nie jest) to byłby to idealny moment, żeby zacząć od nowa. Od tej małej ale szczęśliwej wygranej i tego piwa, którym można by zresztą wznieść toast za powodzenie na nowej drodze życiowej.

Odpowiedz na „~PawełAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>