Oddychaj, proszę.

Spałam dziś w mandarynkowym sadzie. Wśród skrzynek pełnych owoców które o świcie nieznani mi ludzie zapakowali na jakieś dziwne urządzenie i rozpłynęli się pomiędzy drzewami. Słychać było słowa. Okrzyki. Pokrzykiwania. Pies jakiś zaszczekał a z głową w moich udach, jak gdyby nigdy nic. Śpisz. Zwyczajnie śpisz z każdym oddechem, który płonie , moje ciało drży z rozkoszy. Z każdym oddechem a on tak niedbale z Ciebie wypływa robiąc światy mi dotąd nieznane. Nie wiem jak masz na imię. Nie wiem co wczoraj o świcie robiłaś, nie poznam Twojego jutra ale przecież to  nie ono ma tu znaczenie. Oddychaj proszę, we mnie  jak najdłużej bym opadła z sił napełniona …przypadkowym spotkaniem. Boję się poruszyć i nie poruszę się tak długo jak to możliwe , obiecuję. Sobie .

Jedna myśl nt. „Oddychaj, proszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>