Powodowana… .

   Ani nie da się zapomnieć. Ania jest była i będzie i mogę robić na swojej psychice dowolne eksperymenty, nie zniknie, nie odejdzie, nie stanie się zapachem mijanym na ulicy bez podniesienia głowy z nad kostek bruku. Nie odejdzie jej obraz i nic co z nim, nie odejdzie jej zapach i nic co z nim. Nie odejdzie jej smak i nic co z nim. Nie odejdzie jej ciepło i nic co z nim. Nie odejdzie …przenikam ja wciąż jak co dnia. Moje całe ciało staje obok niej by po chwili w jedno się zlać, jednym być, jednym patrzeniem , słyszeniem czuciem i tylko myślenia różne i bardzo różne i na tyle różne ,że nie dostrzegłam słów i czynów jakich konsekwencją były kroki na bruku stawiane i oddalający się ich odgłos i mimo wypatrywania, nigdy nie powracający. Raz  jeszcze kiedyś się spotkamy i chociaż piękne będzie to spotkanie, płakały będziemy obydwie i płakały będziemy razem bo będziemy musiały odejść do światów które zbudowałyśmy już bez siebie, poza sobą. Powrotów nie ma. Powroty zdarzają się tylko na kartkach pisane. Może gdybyśmy miały błogosławieństwo samego Boga ale On tylko nam pobłażał ale nigdy nie pozwolił. Nasz wybór, nasze decyzje. Mój wybór moje decyzje. Pójdę dziś do domu na świerkach… położę się Jemu na kolanach i zasnę, mam nadzieję, zasnę a gdy się obudzę podsunie mi jakieś rozwiązanie bo tak żyć do końca niepodobna.

Jedna myśl nt. „Powodowana… .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>