Pętla na szyję , kolejny raz.

 

  Skulona, zwinięta w kłębek, zamknięta w sobie, na sobie skupiona ,na bólu przeraźliwym, jęczałam głośno, później słabiej aż w końcu juz tylko cicho skamlałam. Nic nie pomaga. Nic nie pomaga na dość długo. Wyszłam więc. Zrobiłam sobie kawy, rozpaliłam w kominku i patrzę przez wyjące okno na nieskończoność. Okno obok nie krzyczy i to ma być dla mnie nadzieja ? Ileż łatwiej być przedmiotem. Kulą toczoną przez innych po kolorowym stole nieodgadnionych dni niźli być tą która tę kulę we właściwą przegródkę ruletki ma włożyć. Ileż łatwiej a jednak nie jest oczywistym, że raz biorąc , lepszą jednak, rolę, będę chciała mimo wielkich przeciwności  ,pokazać się w innej. Ramiona otwieram ,biorę lekko za ramiona, przyciągam do siebie .. Chcę czuć ale nikogo dziś nie ma. Napiszesz mi list ? Napiszesz mi tęsknotę? Napiszesz mi pragnienie? Napisz chociaż tyle skoro być nie możesz ani dziś ani jutro ani nigdy. Napisz chociaż niezapisaną nadzieją na wyciągniętej dłoni żebraczki. Okno i wciąż jedno wyje a drugie milczy. Wyje słabiej, milczy tak samo chociaż nie jest tak ,że cisza jest zawsze cisza tą samą bo czasem jest niczym pętla zaciskająca się na szyji i zaciskająca się na moim życiu i zaczyna się powtarzać ta sama sekwencja, te same słowa, te same uczucia te same marzenia i wciąż …leżę skulona ,zwinięta w kłębek, zamknięta w sobie, na sobie skupiona, na bólu przeraźliwym…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>