Przyszedł. Przyszedłem, powiedział na powitanie.

Spotkaliśmy się a potem , na początek szliśmy. Szliśmy długo. Rozmawiając, śmiejąc się, żartując i popadając w melancholię. Szliśmy ale nie po to by dojść. Nie przyszedł nam do głowy żaden cel. Ważne było to ,że idziemy i co wyjątkowym , szliśmy nie obok a razem. Pan, nie otrzepał się tylko z nocnego zdarzenia ale umył tak jak mógł. Włożył ubranie jak gdyby nowe z pod igły krawca wczoraj albo jeszcze dziś wyjęte chociaż niż wyczekała na ten czas, ale to uroku dodawało, namaszczenia …jak zmarszczka na idealnej twarzy przydaje prawdy. Szliśmy tak a ja chwilami go obejmowałam a chwilami szliśmy za ręce się trzymając. Nie doszliśmy do żadnego miejsca, to przed nami jeszcze ale ten pierwszy raz zdał się nam dopalić. Pożegnał mnie, jak nikt wcześniej, :”-wiesz ,że będzie Ci bardzo trudno być świętą dziwką ale jeśli raz dałaś radę, kolejne będą łatwiejsze”. Nie odwróciłam się. Patrzyłam jak odchodzi a on nie odchodził. Stał długo, zapalił papierosa, usiadł na ławce, odwrócił twarz w moją stronę. Uśmiechnął się i zniknął a może poszedł…ale był.

2 myśli nt. „Przyszedł. Przyszedłem, powiedział na powitanie.

  1. Ludzie zwykle sądzą, że w życiu najważniejsze jest osiąganie celów… a więc mieć sukcesy. Tymczasem tak naprawdę liczy się droga, uczestnictwo i to czego się dowiadujesz o sobie , o świecie , o życiu … a cel potrzebny jest tylko po to, żeby w tę drogę wyruszyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>