Przyjaciel…

…i jak Ty dajesz ze mną radę. Wiesz…, tak Ty to wiesz ale oni nie wiedzą dlatego to napiszę. Gdybym przez wzgląd na ludzi wierzyła w Ciebie, już dawno bym się sprzedała konkurencji. Na szczęście, moje szczęście i w pewnym sensie tych ludzi, filtruję słowa i czyny przez to co zdarzyło Ci się na kamieniach napisać.Może robię dobrze, może nie. Trudno mi to ocenić ale ufam ,że robię dobrze. Nie gniewaj się na nich, bo skoro ja się nie gniewam, Tobie nie uchodzi.

4 myśli nt. „Przyjaciel…

  1. Zaufanie w przyjaźni jest podstawą, ale też trzeba zaufać przede wszystkim sobie. A gniew jak szybko się pojawia, tak i szybko znika. Czasem jest zupełnie niepotrzebny.

  2. Zawsze miałam problem by zrozumieć i przyjąć słowa, które miał wypowiedzieć Jezus …”nazwałem Was przyjaciółmi”. Bóg, który zniża się nazywając człowieka swoim przyjacielem? Niepojęte! Może dlatego, że te ludzkie przyjaźnie bywają takie nietrwale, człowiek stal się nieufny i ten brak zaufania przenosi na Stwórcę? Tylko, ze Jezus poszedł do końca. Uwiarygodnił swoje słowa swoją śmiercią. A ja pozostałam… wciąż nieufna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>