Pustka wokół.

Lata wisiałam nad przepaścią. Wystarczył jeden mały błąd, chwila niedopatrzenia przez Starszego Pana i było by już po mnie bo przecież nie było tak by zawsze było pięknie i wspaniale. Prawdą jest ,że niemal nigdy nie było pięknie i wspaniale. Bywają osoby, podejrzewam ,że sprawni stręczyciele, które zajmują się oswajaniem kobiet do prostytucji. Najsprawniejsi znajdują dziewczyny, które przynoszą im miliony. Gorsi mniej i najbardziej nieudolni zadowalają się ciałem i nawet kiepskim groszem. Oswajanie pojawia się w Internecie i nie tylko, gdzie pojawiają się teksty w doskonały sposób czynią z prostytucji , czasem nawet sztukę jednak ja nie znam i nikt kogo znałam nie znał nikogo, kto by w tej sztuce grał główną, docenianą rolę.                                                                                                   Nie o tym miałam , nie to miałam układające się w obraz odczucie, przeżycie, wspomnienie ale może tak być miało bym te kilka słów napisała. Jestem na terapii odwykowej. Kilkanaście lat ciągu, uzależnienia z każdym rokiem bardziej zniewalającego i dotarłam do miejsca w którym zerwałam z moim uzależnieniem. Dość absurdalnym jak na prostytutkę ale jednak. Nie było nikogo z kim czułam się człowiekiem. Czasem kobieta dawała mi pozorne bezpieczeństwo a w konsekwencji niczym wielką szklaną bańkę z uczuciami, roztrzaskiwała mnie o podłogę, ścianę, sufit. Potem zbierałam się miesiącami by któraś cudowna istota, kolejny raz roztrzaskała mnie na drobne kawałeczki. Lata temu pojawił się pewien starzy pan, który kupował mój czas by porozmawiać, pobyć , jak mówił, ze mną i gdy zaczynałam mu ufać, gdy zaczynałam mu wierzyć, z misternie ułożonej postaci, gdzieś z boku zaczął odpadać tynk i zaczął pokazywać drugą postać owego pana niewiele się różniącego od wszystkich innych klientów jakich miałam. Spadłam w przepaść nieufności i tak strasznie się poobijałam ,że juz nawet do głowy mi nie przyszło by wyglądać innego świata, innych relacji, innych sytuacji. Gdy nie miałam nawet odrobiny nadziei, pojawił się Kloszard. Miał czas, cierpliwość, pieniądze by mnie wykupić i w końcu to zrobił nie biorąc w zamian zupełnie nic ale też ja nie miałam w sobie najmniejszej drobinki dobra jaką mogła bym mu się odwdzięczyć. Dał mi dom i czas i bezpieczeństwo bym mogła podjąć decyzję nie przymuszona przez nikogo i nic. Gdy jakaś drobinka dobra , którą mogła bym mu ofiarować we mnie zakiełkowała, jego już nie było. Odszedł. Konsekwencją tego co On mi dał było doświadczenie świadomości ,że nie jestem stworzona by być tylko z kobietą z którą nie możemy stworzyć tego cudownego piękna jakim jest dziecko, że to przez to jak żyłam co się zdarzyło, stało, dokonało ,w stronę kobiet sama poszłam. To bardzo zdawkowe opisanie ale chcę pokazać drogę jaką przebyłam i miejsce w którym się znalazłam teraz. Odstawiłam moje narkotyki(nie dosłownie ale nie mniej uzależniające). Uświadomiłam sobie, że nie jestem skazana na życie o jednej lodówce z kobietą. Doszłam do miejsca w którym mogła bym zbudować z kimś coś co obojgu nam pozwoliło by żyć ale okazało się że jestem kompletnie sama. Nie ma wokół mnie zupełnie nikogo. Pustka . Przeraźliwa pustka i nikogo kto by pomógł, powiedział ,że na dnie już byłam czas wstać… nikogo i usiadłam dzisiaj na wielkim drzewie w wielkim lesie i byłam sama z tym wszystkim. Kompletnie sama i tylko Starszy Pan objął mnie stojąc z tyłu. Pocałował. Powiedział :”kocham” ale ja nie jestem zakonnicą, nie zostanę nią i nie wezmę z Nim ślubu. Chcę człowieka na tej mojej ławce z której wyrzucam te słowa mając nadzieję, że ktoś jakieś podniesie, otrzepie z piachu i przytuli do serca.

4 myśli nt. „Pustka wokół.

  1. Są chwile, gdy rozpaczliwie potrzebujemy drugiego człowieka – słów, pomocy, obecności… ale zwykle nie otrzymujemy tego, czego tak pragniemy. I to nie dlatego, że nikogo nie ma. Po prostu przez pewne etapy swojego życia musimy przejść sami. Nikt nas w pełni nie zaakceptuje, jeśli sami się nie akceptujemy. Nikt nas nie zrozumie, jeśli sami siebie nie rozumiemy. I nikt nas nie pokocha, jeśli sami choć trochę się nie kochamy…

  2. Trudno jest, gdy nie ma się wsparcia, a rozpaczliwie się go potrzebuje. Trzeba wtedy liczyć przede wszystkim na siebie. Czasem nie ma sił i człowiek czuje się pusty, wyzuty z emocji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>