Klepsydra.

znów ktoś umarł.
Patrzę niemymi oczyma na klepsydry,
co dnia się pojawiające.
Co dnia.
W tym samym miejscu.
Niezmiennie od lat, w tym samym miejscu.
Takim zwyczajnym miejscu.
Nie lepsze od innych i gorsze również nie.
Kiedyś, miejsce wieszania zniknęło.
Nie widziałem już odchodzących ludzi.
Nie wiedziałem że odchodzą.
To, że odchodzą stało się uczciwie, bez znaczenia.
Bez kłamstwa.
Prawdziwie było, bez znaczenia.
Nie widziałem, nie słyszałem i nie działo się nic.
Sam umarłem i widziałem przechodnia patrzącego na moją klepsydrę i było to dla niego bez znaczenia, choć czytał i wiedział.
To tylko zwyczajność.
Nic w tym nadzwyczajnego.
Jest dzień, noc i tak po sobie następują.
Umierają ludzie i przychodzą ludzie.
Przykro gdy ów ktoś, rozmawiał z nami, co dnia
Pomagał przy drwach do kominka, czy
tylko lub aż, błaznował , czasami .
Nie odwraca to jednak nocy w dzień a dnia w noc.
Wszystko jest jak zwykle. Jak by nic się nie stało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>