Heroina, kokaina. Opium.

 

 

 

 

    Tu, tam, sam, sama, dama, dotykana, odmiana, jabłka smaczne i soczyste, czyste a ciało ogniste i płonie pościel co okrywa i zachwyt się spod niej dobywa a wszystko pływa a w ustach niby żywa a co odkrywa i policzkami spływa i wciąż się nowa dobywa a ja jestem lakmusowym testem i ona to rozumie i ja to pojmuję  i ujmuję i wstyd mi niezmiernie bo przecież codziennie , myśl moja wraz ze sznurowadłami , płynie kanałami , byśmy sami i ja i ona ale ona nieodgadniona bo naga mi nie w smak bo jak odkrytą tak i cicho sza i ćma i płomień a ona weń wcale nie leci jak uczyli dzieci i ja nabrać się dałam i tak trwałam i jestem taka nadal okryta woalem jak szalem o Ty wokół mojej szyi o dniu opowiadasz i gładzisz i nigdy nie przesadzisz bo znasz miarę i wysokość i głębokość i zapowiada się piękna noc a ja okryta w koc a w kocu wełną jesteś wplecioną w ciepło , gorąco i nieokiełznane doznanie . Witaj mój Panie, bo Ty dziś w mundurku seledynowym przychodzisz a pod nim nic tylko moje spojrzenie wodzi po widzialnym i niewidzialnym i spada w nieokiełznane.

 - Usiądź mi na kolanach, kochana. Ja Cię obejmę i już nie będę sama.

Nie chcę być sama . Nie mam na to dziś ochoty . Mam ochotę na Twój dotyk. Delikatny dotyk i soczyste pocałunki i podnoszą się rodzynki no i wstaje wielkie drzewo w którym wszystka jest szczęśliwość, w którym wszystka jest przyjemność, w którym… miłość. Wstaje  wielkim drzewem bo nacięta ,sok wciąż spływa, niczym z sosen sok sosnowy a  może i sok brzozowy. Heroina. Lubię czasem. Kokainę wchłonąć razem. Opium w dymie się zanurzyć. Kurzyć.

  Krzycz jak lubisz, wzdychaj czasem i nie przejmuj się hałasem. Ściany przecież, nie są dziwne, morale mają płynne, tak ja je ktoś tu nastroi, dziś wysoko, jutro nisko , wielkie będzie zbiegowisko gdzie te wszystkie wokół ściany, się przewrócą a my sobą grać będziemy a gawiedzi wielkie tłumy  pozjadane są rozumy a wiec patrzą zachwycone a więc patrzą zatęsknione a wiec patrzą i nie wierzą ,że co noc tak samo leżą a ta noc nie jest już taką świeżą a tu dzisiaj na tej scenie, wyzwolenie.

  Wyzwoliłam źródło Twoje. Jest dziś moje bo w tym źródle moje usta zanurzone . Lubię wody Twojej smak. Lubię. Tak tak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>