Kocham Cię.

   Obudziłam się ,łkając, z radości ogromnej bo w dłoniach, na ramionach dzieciątko, nowy dzień tuliłam rozradowana a wokół mnie wielkie zgromadzenie tych , którzy byli, są, będą. Wielki chór śpiewał w językach mi nieznanych i tym z którym od urodzenia droczyłam się a  kochałam. Wielki chór błękitnobiałych postaci wysoko ponad ziemią. Pięknie niezmiernie a mi tak trudno było przez łzy im się przyglądać. W ramionach dzień ten piękny od samego świtu bo nie samej go celebruję.

  Wszyscy oni a ich mnóstwo nieprzebrane, w bieli jak z ich wnętrza do zewnątrz wszystko obmywała a ja pośród nich, naga, w kolorowej pościeli pogniecionej, pomiętej, zmęczonej wyznaniami.

  Wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam do Małej. Sygnał jeden, drugi, trzeci . Nie usłyszała bo tańczyła. Tańczyła w słońcu z tymi ,których widziała i tymi których ja jej do pomocy codziennie wysyłam. – ja bym natychmiast odebrała, gdybyś Ty wołała, odpowiedziałam jej bez zaproszenia a ona po chwili zastanowienia- kiedyś, kiedyś i ja odbiorę.

  Wiodłam palcem po swoim ciele. –Piękne jesteś …wyszeptałam zawstydzona bo echo powtórzyło razy kilkanaście to stwierdzenie. Uśmiechnęłam się. Jak się nie uśmiechać i jak nie cieszyć w tak pięknej chwili , która wszystka tańczy, śpiewa i hymn ponad wszystkim stworzeniem dla lekko zgarbionego, słuchającego czyjejś spowiedzi, Starszego Pana.

  Usiadł przy mnie i tak mocno mnie przytulił a ja pokazałam mu na kartce litery układające się w zdania a wszystkie warunkowe.  Zdania warunkowe bo warunkowały dotarcie do kropki wciąż czymś innym.- Kocham Cie , wyszeptałam mu cicho i on wyszeptał mi to samo do ucha przytulając tak mocno ,ze już bardziej bezpieczna czuć się nie mogłam.-Kocham Cię, usłyszałam gdy wziął ode mnie wszystkie kartki z tymi dziwnymi zdaniami i wyrzucił daleko ,daleko.

  Słyszałam jak wielki tłum pobiegł i te kartki pozbierał i niosąc nad głowami pobiegł rozradowany a ja spojrzałam mu w oczy pytając -? …Uśmiechnął się do mnie serdecznie a potem powiedział co cały czas pamiętam.- Jesteś cudownie wyjątkowa i cudownym moim skarbem jesteś dla mnie jak i każdy z nich ale nie ma dwóch was takich samych więc i słowa, których Ty nie potrzebujesz, im mogą dać to co we łzach dzisiaj dostrzegłaś.

  – Jak ja bardzo Cię kocham , mówiłam a potem już tylko szczęśliwej łzy mi same płynęły i wiem ,ze tak bardzo niedoskonała . Tak niewarta bym mówić tak mogła, mówić mogę i nikt nigdy mi tego nie zabroni.

 Pośród wszystkich tych którzy byli, są i będą, Starszy Pan wziął mnie na ręce i uniósł wysoko, wysoko, tam gdzie ni słowa ni obrazy oddać nawet skrawka nie są w stanie a potem delikatnie postawił z powrotem na ziemi i powiedział coś w co pierwszy raz uwierzyła- nie bój się. Ja Cię kocham.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>