Kloszard.

 

 

   Czas pewien nie pojawiałem się nad swoim grobem. Czas, to złe słowo. Pojawianie się , też kompletnie do rzeczywistości nie pasuje. Grób . Żart niesamowity z mojej perspektywy chociaż perspektywa jest również słowem kompletnie nie oddającym . Niczego nie oddającym. Na grobowy sposób jestem bezsilny w próbie oddania siebie innym jak to kiedyś często się zdarzało. Jak oddać myśl ,którą jestem teraz. Jak oddać milczenie , którym wyrażam wszystko i wszystko mnie wyraża. Jak oddać się nie wchodząc w tego komu się oddaję i jak oddzielić jedność z obdarowanym od jego własnej wolności poznania. Wszystkiego mogłem się po śmierci oduczyć ale tego gmatwania rzeczywistości powinienem był oduczyć się najpierw . Niestety, przyzwyczajenie. Próżność moja przenikając mnie całego od końca do końca i od początku do początku, moje słabości zostawiła na przykład innym do czego może doprowadzić zadurzenie się w sobie. Narcyzm. Egocentryzm…. może to słowo tu nie bardzo pasuje ale podoba mi się wiec niech będzie. Próżność moja nie dość ,że przywiodła mnie do śmierci to jeszcze po śmierci stała się moim czyśćcem. Tam pozwalałem sobie na wątpienie w czyściec wszak nie bardzo pasowało to do nieskończoności. Myślałem sobie ,że jeśli po śmierci dotykamy nieskończoności to nic co jest w czasie ograniczone w owej nieskończoności istnieć nie może. Nie może istnieć nic co nieskończoność tnie na kawałki bo wszak w owej nie ma kawałków . Wszystko jest nieskończonością. Każdy element nieskończoności jest nieskończony a przez to jest oczywistym ,że nic co ma ramy czasowe w nieskończoności istnieć nie może. Nie ma więc czyśćca… i tu radość mnie przepełniła gdy na tę teorię wpaść mi się udało jednak po chwili mój dobry nastrój wzięła nieskończoność i oddała przerażenie. Nie ma obozu przejściowego dla niepełnowartościowych do nieba czyli jeśli nie ma to albo piekło albo niebo. Nie ma żadnej alternatywy. Brzmi niewesoło bo jak nic zawsze sobie kombinowałem ,że trochę polawiruję i przy moim szczęściu uda mi się załapać na myjnię bezobsługową a tu nic z tego.

   Niedobrze. Bardzo niedobrze. Przekombinowałem. Jak w końcu i gdzie wylądowałem, trudno się nie domyślić acz nie to ma tu znaczenie. Znaczenie ma dla mnie ale nie dla pozostałych. Pozostali, zainteresowani są zwykle po umarniętym czymś kompletnie idiotycznym ale dla nich istotnym. Podstawowym pytaniem jakie zanotowałem przewijającym się przez głowy przechodzących to ile kasy po sobie i komu zostawił. Porażka. Żeby nad grobem takimi pierdołami głowę sobie zaprzątać… obrzydliwość. Drugie pytanie jakie przebiegało… o zgrozo , nie tylko po głowach kobiet, czy jak się uda z nim , ze mną znaczy, spotkać po śmierci, to czy będzie tak samo miły w dotyku. Ja czy będę, dla nich , znaczy , miły w dotyku. Tu tragedia. Zakopano dobry metr pod ziemią faceta a pozostający na powierzchni zadają sobie pytanie czy będzie miły w dotyku. Nie będę aż taki wredny i nie powiem który facet myślał sobie o dotykaniu mnie bo jeszcze żywy a nad to żona troje dzieci. Kochanka płci żeńskiej i kochanek płci męskiej. Kto by pomyślał. Póki nie zobaczysz nie uwierzysz a jak się jest umarniętym to widać i szkoda tylko ,ze ani skomentować tego nie można ani donieść komu trzeba ani nawet zapamiętać tego .Nie można a to dlatego ,że nie można w żaden sposób ingerować. Blokada jak simlock. Można zdjąć bo skoro ktoś założył to zdjąć można ale to nie działa. Nie masz ciała nie działają cielesne koncepcje.

  Rozgadałem się , rozpisałem. Dla mnie to wszystko jest niczym i wszystkim ale dla wspominających, może okazać się niestrawną dłużyzną. Pozostający lubią ciekawostki i z owych na koniec zostawię jedną. Kto zostawił  malutką wiązankę z drobniutkich kwiatów na zimnej płycie z wyrytym imieniem. Ta po której nikt nigdy by się tego nie spodziewał . Przyjechała na wózku. Bardzo długo bo z daleka jechała. Nie było możliwości by powiązać mnie i ją . W przestrzeni nie unosiło się nic co by było spotkaniem, znajomością, przypadkowym szturchnięciem. Tylko raz w życiu nasze spojrzenia się spotkały a potem już tylko myśl , której opisać niepodobna. Jaka?… jaka to myśl?…Jeśli robisz ucztę, zaproś tych ,którzy ciebie w rewanżu zaprosić nie mogą. Taki dobry uczynek nie straci na wartości a opowiedziany… jest jak kwiaty bez wody… więdną.  Kloszard.

Jedna myśl nt. „Kloszard.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>