Cud.

      Uklękłam.  Przytuliłam się do drzewa. Do jego chropowatej skóry, która niejedno już widziała niejedno przeszła. Niejedno…

Z zamkniętymi oczami, podeszłam do furtki. Otworzyłam nieśmiało. Otworzyłam szeroko bo bałam się ,że to co chcę powiedzieć. To z czym przyszłam może nie przecisnąć się przez nią. Klęczałam długo. Przytulona. Coraz bardziej osuwając się w dół. Nie było lekkie to co przyniosłam, nie było piękne z czym przyszłam. Przyszłam ? Byłam w tym miejscu zawsze, tak się czułam, że  byłam, że jestem i że będę w tym miejscu a miejsce z każdą myślą bardziej mnie do siebie przytulało i bardziej nie byłam obok a w środku tego miejsca i czasu. Za zamkniętymi oczami ktoś zapalił światło. Za zamkniętymi, na kolanach , snuła się mgła . odchodząc. Mam kilkadziesiąt lat a nie jestem zmęczonym ciałem. Lekkim uśmiechem jaki widzę za furtą.  Na dłoni miałam bliznę… kiedyś a teraz jej już nie było. Naga byłam a nagą się nie czułam. Było chłodno bo to jesień i las i wieczór a mi chłodno nie było wcale. Klęczałam a z każdą chwilą bardziej rozpościerały się skrzydła moich ramion i więcej wciąż w chórze głosów widziałam. Chór stał przede mną. Nikt w nim nie był smutny. Wszyscy radośni a w pewnym momencie gdy zaskoczona patrzyłam na siebie i zdziwiona tak bardzo ,że ciało mi nie doskwiera, przyszedł Starszy Pan, ten sam z którym na ławeczce rozmawialiśmy. Przyszedł i na ramiona założył mi piękny biały płaszcz. Lekki niczym piórko i piękny niczym marzenia- „Otwórz oczy”- powiedział. „ -Otwórz oczy” szepnął do mnie i pocałował delikatnie w policzek.

  Na kolanach inną miarę ma wszystko i jaka piękna ja jestem. Jak nigdy wcześniej. Jak nigdy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>