Kobieta…z zapisków Kloszarda

Odważyłem się.
Nigdy nie było mnie stać na taką,
dla mnie odwagę,
aż dzisiaj,…
Poszedłem do burdelu.
Takiego prawdziwego .
Z oknami zasłoniętymi grubymi ciemnymi zasłonami.
Szarym podwórzem i smutkiem bijącym zewsząd.
Przetrwałem pierwsze dziesięć minut strasznie żenującego przedstawienia . Z wyborem , z płaceniem , z określaniem rodzaju usługi.
Zapłaciłem najwyższa stawkę za „dodatki”.
Usiedliśmy w pokoju.
Ja na krześle stojącym koło smutno świecącej lampki.
Ona na skraju łóżka.
Patrzyłem jej w oczy.
Przez chwilę nie było to dla niej żadnym kłopotem lecz po chwili zaczęło jej to strasznie doskwierać.
Mijały minuty a ona zaczęła zmieniać się w dzikie zwierze,
siłą zamknięte w klatce.
Wciąż patrzyłem jej w oczy.
Spokojnie, bez słowa , bez grymasu.
Aprobaty czy też jej braku.
Długo trwało nim uspokoiła się i odważyła spojrzenia skrzyżować.
Była wzburzona. Bardzo wzburzona i przestraszona ale powoli uspokajała swe nerwy.
Stała się delikatna i cudownie kobieca.
Uśmiechnęła się i ja się uśmiechnąłem.
Podałem jej rękę na pożegnanie i wyszedłem.
Daleko za sobą, jej głos, zapytał:
-przyjdziesz jeszcze?
-nie, drugi raz , już się nie odważę tu wejść.

2 myśli nt. „Kobieta…z zapisków Kloszarda

Odpowiedz na „~wróżenieAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>