Nam.

Minęło kilka dni nim dotarła do mnie bardzo szybko rosnąca informacja.
Po wizycie na fotelu było już jasne a jasne jeszcze bardziej gdy pojawiły się wszelkie
dziwaczne objawy z których zagryzanie czekolady , ogórkami kiszonymi było chyba
najciekawszym.
Miałam dużo czasu na delektowanie się prezentem jaki los mi zesłał. Los …hm…pamiętam ów los
doskonale . Mam do siebie odrobinę wyrzutu za fakt niewiary w impuls , który odczułam . Impuls jednoznacznie stwierdzający że pojawił się we mnie ktoś nowy. Możliwe że przez cały ciąg zdarzeń, przez brak skupienia na sobie
owa informacja nie została przeze mnie zaakceptowana a nade wszystko zauważona.
Na pewno łatwiej jest mi patrzeć na pusty fotel w jego gabinecie, mając świadomość ,że za jakiś czas będę mogła na tym samym miejscu gdzie jeszcze czuć jego oddech, położyć kogoś, kim on będzie mógł, się tam z góry się troszczyć.
Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. By nie zrobił wszystkiego by być z nami tutaj , blisko.
Gdy lekarz informował mnie o tym ze nie jestem sama, czułam ciepło na dłoni. Trzymał mnie za rękę. Był blisko.
Teraz na pewno jest i na pewno stara się nam pomoc.
Nam . Nigdy nie myślałam że takie małe trzy literki mogą przynieść tyle szczęścia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>