…cd…

Nie odczuwam żalu, może jeszcze go nie odczuwam. Jeszcze, bo jestem dość daleko . Na tyle daleko że mogę „udawać” , może mogę nie poczuwać się jeszcze. Musze przyznać , pamiętam winę niejedną i tymi słowami nie chcę zniwelować czy też pomniejszyć mojej odpowiedzialności za cokolwiek popełnione przeze mnie a jedynie przyznając się do tego publicznie , sobie samemu uświadomić fakt i konsekwencje.
A jednak zaczynam się roztkliwiać. Może to oczywiste, gdy nieuchronne uderza do drzwi i mimo mojej buty, oczy zaczynają się chwilami szklić. Samoistnie, tylko pod wpływem obrazów, które już za moment przestaną być moim udziałem. Chociaż czy na pewno przestaną być. Skoro się dokonały istnieją a jeśli nie tylko w mojej a w publicznej świadomości , tym samym nie należą jedynie do mnie. Maja własne życie, w którym brak jednego elementu nie jest w stanie zgasić treści jaką mają w sobie.
Widzę sam i na pewno z boku też jest widocznym , jak bardzo wprowadza się cisza miedzy słowa. Cisza , której nie jestem w stanie opanować .Może dlatego , że cokolwiek zrobię złego teraz, mogę nie mieć okazji do naprawienia. Może nie starczyć mi czasu.
Gdy można uciec od kary, gdy można nie widzieć sędziego , łatwiej jest zatrzymać się w złym czynienia lecz teraz….
Teraz nawet patrzenie z pożądliwością na nachylającą się pielęgniarkę , której pokłon odkrywa nienagannie kształtne piersi , wzbudza we mnie oburzenie na samego siebie.
Wywołuje do samego siebie, pretensje. To jeszcze przed chwilą było nienormalne, ale teraz zdaje się być oczywiste.
Takie rozumienie przyszło nagle. Stało się, po prostu. Przyszło z nikąd a może to nikąd to niewidoczne dla mnie pokłady mojej świadomości a może po prostu jest w perfidny sposób skrywanym, moje sumienie i to właśnie wywołuje we mnie inne niż zazwyczaj, odczucia, w pewnych zdawać by się mogło, typowych sytuacjach.
Gdzieś w oddali brzmi wciąż:
-trzeba mieć nadzieję.
Nadzieje do końca jednak czy na pewno mogę ją w sobie odszukać, czy chcę odszukać to coś co może mnie przeciągnąć z powrotem.
Przychodzą do mnie obrazy, gdy sam chciałem zadecydować o czasie i miejscu. Jeśli można takie chęci uznać za grzech , będzie to pierwszy do którego w pełnej świadomości chce się przyznać.
Sam sobie go wypowiadam bo nie jestem pewien czy będzie możliwym by ktokolwiek, prócz potrafiących czytać z mojej najbliższej , dotykalnej rzeczywistości, miał możliwość, będzie miał możliwość o tym przeczytać.
Sam sobie. Już tylko sobie samemu bo wszyscy odeszli. Moja wyobraźnia nie przynosi mi już odgłosu pukania do drzwi.
Były chwile , prawdziwego stąpania po krawędzi istnienia. Teraz gdy znam przyczynę tego i skutek , wydaje się być to tylko mgnieniem wśród slajdów jakie pamiętam ale w tamtym momencie, się dokonywania ,całym były światem , całym wrzechświatem na który nie chciałem w tamtej chwili patrzeć.
Teraz wydaje się być oczywistym ,że prawdziwą, nie była chęć usunięcia się ze świata Prawdą była przeogromna potrzeba , jaką dziecko czasem wyraża zamykając oczy.
Chciałem , oczy zamykając , by wszystko co działo się wokół mnie zniknęło. By nie było nic i niczego w pamięci . By oczy otworzyły się na zupełnie nowy świat, bez barw , które przytłaczały, które nad ową krawędź zawiodły.
Tak wygląda prawda o tamtych chwilach. Niecodziennych ,jednak istotnych .Na pewno na tyle by o nich pamiętać i choć wnioskiem teraźniejszym nie jest pochylenie głowy w pokorze, za fakt chęci ingerowania w życie mi darowane i nie moje jednak fakt nieuświadomienia One że takimi właśnie były tamte wydarzenia na pewno zasługuje na karę i wina jest moja bezdyskusyjną.
Pierwszym , usprawiedliwieniem moim jest to właśnie w stosunku do niej a czynione publicznie by rangę i wartość nadać gdyż taką to posiadać zaczyna w moim sumieniu.
Przeproszenie, że wydawało mi się wtedy , co innego niźli wiem teraz że było wtedy. Wiem teraz i świadom jestem tego w pełni dopiero w tej z wolna dogasającej chwili.
Przeproszenie nawet bardziej za chęć, która nieprawdziwą bo niedokonaną, a za widzenie, Wtedy ,zapomnienie a przynajmniej nie dostrzeganie tej , która przyszła do mnie gdy byłem smutny i odejść potrafiła gdy chciałem być sam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>