Powrót?

Nie wiedząc jak i kiedy , moje ciało przemieściło się w czasie i przestrzeni i stanąłem przed własnym , wielkim domem , na moim wielkim trawniku , przed tym domem. Nie było psa , który zazwyczaj przybiegał. Nie było gapiów za płotem , którzy zazwyczaj czkali by dostrzec coś czego nie mogli dotknąć .
Nie było nic , Cisza . Słońce przytłumione przypadkowymi(?) chmurami .
Cisza.
Stałem nagi na samym środku . Obojętny , pogodzony dziwnie spokojny .
Obok leżała skorupa.
Patrzyłem na nią beznamiętnym wzrokiem.
Skorupa leżała . Ja stałem obok.
W oknie stał posiadacz , patrzący nieruchomym wzrokiem . Niewidzącym wzrokiem , który był we mnie skierowany lecz nie widzący . Ni mnie ni niczego .
Z drugiego końca budynku , z okna przykrytego z lekka tylko , delikatną firanką , patrzyły oczy . Same oczy.
Oczy w których , kącikach dostrzec można było delikatny deszcz niepewności.
Deszcz wątpliwości ,deszcz..
Deszcz
One nie było . Były i patrzyły tylko jej oczy . Oczy , które …oczy.
Spojrzałem jeszcze raz na skorupę , która obok mnie leżała.
Nie wiedziałem .Była poza moją świadomością informacja jakiej szukały moje oczy. Czy owa skorupa została przeze mnie zrzucona czy też winienem był założyć ją na siebie.
Trwało to dość długo. Z pewnością dość długo gdyż zacząłem odczuwać ból w stopach . Ból z chłodu jakim emanował trawnik . Mój trawnik.
Trawnik nie był już tak ciepły jak wtedy gdyśmy z posiadaczem usypiali na jego pluszu, pod kocem z białych i zielonych gwiazd.
Stałem a oni patrzyli. Czekali na chwile która była nieuchronna lecz nie następowała.
Chwila ,która miała coś zmienić, coś zaoferować sobą , przeciągała się w nieskończoność przynosząc powoli znużenie i strach.
Usiadłem .
Schowałem twarz w dłoniach i kolanach.
Zamknąłem oczy.
Siedziałem.
Było cicho , spokojnie. Nie śpiewał ptak nie krzyczał człowiek ni auto żadne w okolicy nie przesuwało się względem pobocza.
Poczułem zapach i delikatne ciepło po dłuższej chwili a potem zobaczyłem oczy gdy podniosłem swoje z nad ziemi.
Usłyszałem tylko to jedno:
-Głuptasku, chodź do domu. Chodź
Drugi raz usłyszałem i …drugi raz poszedłem .
One nie mówiła nic.
Przytuliła się tylko i tylko była przytulona.
Nic więcej.
Niczego więcej nie widziałem , a było .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>