Dzień.

Zdawać by się mogło , nic się nie miało zdarzyć . Dzień wstał śpiewem ptaków pobudzony . Kolorem nieba przychodzącym , pastelową nadzieją .
Można było iść spokojnie , bez obaw , z których jedyna obecna to dźwięk wydawany przez buty. Był strach by nie wystraszyć żadnego stworzenia i jego ciszy nie przerwać w okrutny sposób , owym hałasem.
Obrazy przemykające obok , przemykały obok. Świadomość tego , która przyszła , przyniosła niepokój .
-Dlaczego są obok ? . Przecież nic się nie stało .
- Czy na pewno nic się nie stało ? .
O poranku nie było odpowiedzi na to pytanie. Trzeba było iść i dojść do
kresu by wtedy móc ocenić , móc stwierdzić trzymając w dłoniach wszystkie rozdane , tego dnia karty.
Więc szedłem dalej by karty wszystkie pozbierać , by moc ocenić .
Wieczorem , się okazało , niepotrzebnym zupełnie owo zbieranie.
Wieczór nie skończył się w ciszy i nie zaoferował podobieństwa do porannego skupienia. Przemknął niepostrzeżenie zamykając za sobą zmęczone oczy.
- Czy cały poprzedni dzień nie istniał ?…Nie mam pewności .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>