Natalia.

Dostałam nagrodę. Nagrodę mi przyznano na którą czekałam długo i ciężko nań pracowałam. Nagroda mi należna na wyciagnięcie ręki stanęła i niebo przesłoniło sie smutkiem i trawa zszarzała. Dlaczego ? . Szczęśliwa być powinnam . Radosna. w dłoniach stokrotki a na stopach rosę z trawy dotykanej nagimi stopami o wschodzie słońca. Na wyciągnięcie ręki stanęła przede mną oczekiwana .Oddech czułam na twarzy i ciepło na skórze rąk . Spełnienie. Spełnienie a za plecami stalowe liny do betonowej ściany przytwierdzone hakami do mojej skóry by sprawiać ból z każda myślą by nagrodę odebrać. I byłam zaskoczona. zdziwiona tak bardzo byłam. Dlaczego tak ? . Co zrobiłam ? . Co sie stało nagle i bez zapowiedzi ? . Ty na wyciągniecie ręki. Doskonała w każdej odrobinie. Piękna we wszystkim co z Ciebie, przez Ciebie, dla Ciebie. W żołądku to zciśnienie i wnętrze wypełniające się powietrzem by naciągnąć strunę rozkoszy do nieosiągalnych granic po czym by pękła rozlewając się po słowach. gestach, smaku, zapachu. Po wszystkim. Rozepchnąć i naciągnąć strunę. Wlewającej sie przyjemności pozwolić by wypełniała i z każdym szeptem otwierając nieotwarte pory skóry w które przyjemność sie wlewa. Wybuchnąć. Wszystkość i doskonałość. Pełność i radość. Na wyciągnięcie ręki to wszystko i zasłużone to wszystko a w plecach te straszliwe haki i liny stalowe do betonowej ściany , którą niepodobna przewrócić samym pragnieniem. Dlaczego ? . Gdy nie miałam sił by stać usiadłam. Dalej nagroda na wyciągnięcie ręki. Zasłużona. Przyznana. Brakło sił by doczekać do jej wręczenia. Patrzę i płaczę. nagroda na wyciągnięcie ręki…dlaczego ???. One usiadła obok mnie. –czy to juz tak będzie ?. Zapytałam prawie płacząc. –Może tak a może nie. Dlaczego mnie pytasz i dlaczego uważasz ,że ja mogę znać odpowiedź na takie pytanie ?. –Nie pytam. czas na pytania już minął. jak zapytać gdy zna sie odpowiedź a nie chce sie jej do siebie odnieść . Stanąć przed nią w szczerości i wysłuchać. Jak. Uciekanie pisze każdy kolejny świt i świadomość ,że to tylko gra pozorów. Mimo tego, mimo to nie zmieniam nic. Nie mogę zapomnieć czasu gdy byłyśmy w ciąży ze sobą. Gdy każda chwila była rodzeniem kolejnej chwili a ta następną powijała. Przecież to było tak proste tak oczywiste, tak naturalne. Miałyśmy dziecko . Ze sobą je poczęłyśmy i było. rozwijało się, żyło. Coraz mocniej, coraz bardziej . Piękniej wciąż i piękniej i jeden błąd. Jedno słowo. nieprzemyślenie i kompletna ciemność. Niezmierzony smutek. Żal. Nosiłam w sobie i ona nosiła w sobie nasze dziecko. Nasze. tylko nasze ale wolne. —Dlatego ,że było wolne , zginęło? –Nie odkupisz swojej winy. –Przecież to wiem .Doskonale o tym wiem. nie da się przywrócić do życia kogoś kogo sie zabiło. Po prostu sie nie da. –One ale proszę powiedz co mogę zrobić by ta jedna chwila nie odznaczała się znamieniem na każdej chwili mojego życia. Proszę powiedz mi. –Musisz umrzeć. To juz bardzo dawno temu powiedział pewien mądry gość. Umrzeć by żyć. Pozwolić umrzeć wszystkiemu co wiążesz z nią i tamtą chwilą. Pogodzić sie z faktem że nie możesz niczego wskrzesić. Podnieść się bez tego wspomnienia ale tak by spróbować juz nie zadać nikomu i sobie takiego bólu. robisz błąd chcąc by coś przyszło i zastąpiło tamto. Nie chcesz ani przez chwile nie mieć a tak sie nie da. Musisz zrobić miejsce nowemu, stare wymiatając do cna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>