Enya…

I nie ma piękniejszego doznania jak : „kocham cię” powiedzieć. I nie ma piękniejszego krajobrazu w całym wszechświecie ponad te słowa a mnie się zdarzyło. Sen mi się zdarzył i przypowieść zarazem.Zaistniałem. zaistniałem i wiedziałem jak się chodzi, jak się mówi i jak się słyszy i wszystko wiedziałem jak się dotyka i jak się jest dotykanym i chciałem wstać i pójść. Chciałem a nie mogłem. Wiedziałem jak to zrobić ale zrobić tego nie mogłem. Chciałem zobaczyć co się dzieje ale tego nie mogłem. Chciałem zapytać kogoś co się stało ale tego też nie mogłem. Usłyszeć chciałem ale to też nie było mi dane. Patrzyłem i widziałem . Widziałem więc patrzyłem.widzeniem tylko byłem i dostrzeganiem i trwało długo to. Długo w takim stanie byłem .Widziałem ludzi wokół. Wpierw mnóstwo. wielkie mnóstwo bo nim światło się zrobiło do czasu aż odeszło i niczego nie widziałem pojawiali się i byli.Przychodzili, odchodzili. Przychodzili odchodzili.Przychodzili i na ścianach wieszali mi prawa. Oprawione pięknie i wypisane pięknie i ubrane pięknie wieszali.Tablica przy tablicy i prawo przy prawie.Ja załatwiałem się pod siebie i wszystko pod siebie robiłem i gniło moje ciało i rozpadało się moje ciało a oni wieszali mi wciąż nowe tablice z prawami i wskazywali i dumni bardzo pokazywali mi ,ze to moje prawa a zamykali nosy i usta i pisali twarzami ,że jestem straszny i obrzydliwy i wszelkie inne określenia pisały ich grymasy.Ostatni którego nie wymazałem z pamięci przyszedł Posiadacz i powiesił ostatnie prawo na resztce ściany jaka została wolna jeszcze a prawo to brzmiało: Masz prawo do śmierci”. Nie mogłem się nim nasycić. Nie uśmieżało bólu jaki niosła mi każda niegojąca się rana na moim ciele. Nie dawało mi owe niczego ale ludzie wokół zaczęli się poruszać i jak był czas gdy ludzi bywało niewielu tak po powieszeniu tego prawa znów więcej ich pojawiać się zaczęło i znikać .Przychodzili i odchodzili.Przychodzili i pokazywali sobie wzajem tą ostatnia tablicę i to ostatnie moje prawo a muchy chodziły po mnie i w moich otwartych ranach składały swoje przyszłe potomstwo.Czas. Pisząc , przemieszczam się w czasie ale leżąc tam nie istniało nic co czasem było.Odrazą byłem i to też wiem teraz pisząc ale leżąc, nie wiedziałem tego.Byłem a to wiem teraz-nie wtedy i mnóstwo określeń używam stad by tamto opisać bo stamtąd nie mogłem i nie mogę wziąć niczego co opisem by być mogło, wytłumaczeniem, zrozumieniem.Stąd biorę wszystko co tamto określa ale wiem ,że to co biorę, nie potrafi wyrazić tamtego. Nie jest w stanie ale nie określone nie istnieje a ja tamten i tam istniałem chociaż sam nawet nie mogłem o tym zaświadczyć.Gnijącą kupą śmierdzącego i rozkładającego się mięsa byłem. Byłem….byłem…..byłem. Byłem i bez tablicy na ścianę bo może miejsca nań nie było, przyszedł szczur. Stad patrząc widzę i wiem ,że był to szczur.Przyszedł i podszedł i jadł. Mnie jadł gryząc szybko nim ktoś inny przyjdzie, pojawi się przeszkodzi.Jadł i najadł się. załatwił się na miejsce które wcześniej obgryzł i chciał odejść ale zatrzymał się. Patrzyłem na niego i on na mnie patrzył.Patrzył mi w oczy i ja mogłem moimi oczami go widzieć. długo patrzył. Odszedł a w miejscu gdzie były jego oczy wisiała tablica z prawem do śmierci.Powinna być puenta, jakieś zakończenie jakiś sens wyciągnąć z tego ale jaki ? Jaki sens gdy w cieple i w przyjemności słuchając jak Enya śpiewa, jedząc smaczne cukierki .stad tak łatwo opowiadać tamto ale stamtąd ,żadnego słowa nie będzie. Owe ja muszę za niego napisać i napiszę ,że przepraszam. Przepraszam ,ze nie umiem powiedzieć „kocham cię” ale da Bóg, nim odejdę , nauczę się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>