Bez udziału.Dotkniecia ręką.Prowokacji myślą.Przestało bić serce.Tak po prostu,bez związku z chęcią czy marzeniem jakimkolwiek.Przestało na chwilę.
Niezależnie od świata,owym jednak poruszając.Przestała płynąć krew.
Chwila udająca ostateczność,zwolniła bieg czasu,pozwalając przyjrzeć się dokładnie każdemu pojedyńczemu elementowi układanki w której się jest.Jest się elementem ,zdawać by się mogło,koniecznym przed , lecz po ,tracącym jakikolwiek wplyw na cokolwiek.
Bywa chęć ujrzenia dnia tuż po i nocy tuż po.
Chęć stająca się rzeczywistością ,zadziwia spokojem
Budzenie myśli do świata postrzegania wykłada tylko karty ze znaczeniem,omijając bezwład pędu nieprzydatny nikomu i niczemu.
Postawiłem nogi na podłodze.Podniosłem głowę z tułowiem do pozycji:by iść.Złudzenie władzy nad własną marnością ,tylko na moment pozwoliło spojrzeć w okno na przestrzeń ,która nie zatrzymywana ,biegła,szła ,pełzła,stała.
Nie zwracała na mnie uwagi ,Była poza mną lub może to ja zostałem wyalienowany.
Zabrzęczał dzwonek.Kryształki powietrza, poruszyli ,biegnący ludzie.Powietrze zaczęło migotać.Ktoś popcznął mnie bym nie szedł.
-Ma Pan gościa.-Powiedziała kobieta, popychając moją głowę.
Wszedł Posiadacz.Rozbawiony jak rzadko.W oczach nie miał ,częstego niepokoju .Oczy błyszczały mu jak dziecku.
-Zięciuniu.Myślałeś że uda się ,nie powiedzieć do mnie : tato….
-Przepraszam czy ja coś przeoczyłem? Zapytałem z wyjątkowo nieudawanym zdziwieniem.
-Nie udawaj że nic nie pamiętasz.Przyznam że wnoszenie One na trzynaste piętro to mimo twojego wrodzonego dobrego wychowania ,nie nosiło w sobie znamion przemyślanego czynu.
Chciałem rozumieć .Naprawdę chciałem rozumieć o co mu chodzi i oczym mówi.Nie mogłem .Było to ponad moje możliwości.
Patrzyłem z szeroko otwartymi oczami i sam widziałem moje oczy.
Posiadacz nagle zniknął.Rozpłynął się w powietrzu niczym zjawa.
Nim zacząłem się zastanawiać ,co się stało,stało się następne niezrozumienie.
Zgasły wszystkie światła i stała się cisza.Drgające powietrze zatrzymało się.Przestało błyszczeć.Widziałem tylko swoje oczy.Zwyczajnie patrzące.Zwyczajnie.
Niezrozumienie sięgnęło samego szczytu.Objawiło się przyśpieszonym oddechem i przerażeniem.Nie mogłem się poruszyć .Nie mogłem mówić.
Jedyną ,nad czym wydawało mi się że mam kontrolę,była świadomość.Cóż komu po świadomości jeśli nie jest pewien.Nie wie w jakiej rzeczywistości owa świadomość jest umieszczona.
Tak samo nagle jak zgasły światła,pojawiło się ciepło.Dotykało coraz mocniej i mocniej.
Wraz z ciepłem pojawiło się światło .Wiedzialem że było mocne i gorące.Mimo to bałem się otworzyć oczy.Bałem się sprawdzić.Bałem się gdy usłyszałem cichy głos.
-Kloszardku
Wszystko stało się wiadomym.
Otworzyłem oczy i widzialem że oddech który dotyka niemal moich ust ,nie jest niczym nieznanym i niczym niebezpiecznym.
Zobaczyłem uśmiech i sam się uśmiechnąłem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>